27 mar 2012

Zabłąkani

Dziś,
Kiedy wyschły już łzy,
Zmęczona płakaniem,
Chcę coś zamknąć,
Coś zacząć.
I wiem,
Że cokolwiek zrobię,
Nie uwolnię się od Ciebie
Będziesz tu zawsze.
Będziesz w moim sercu,
Wspomnieniach.
Tylko one pozostały.
Jak dym unoszą nad nami.
A my,
Zabłąkani pomiędzy przeszłością, a teraźniejszością.
Boimy się przyszłości.
Jak dwa słupy soli,
Nie wiemy w którą stronę pójść.
Czy paść sobie do ramion?
Czy odejść
Każdy w swoją stronę,
Jakbyśmy się nigdy nie poznali?
Mam wymazać te piękne chwile,
Które ofiarował nam los?
Nie potrafię.
Mam zapomnieć,
Że mnie kiedyś kochałeś?
Nie potrafię.
Mam zapomnieć,
Jak mocno zraniłeś?
Nie potrafię.
I choć teraz stoisz tu.
Przepaść czasu nas dzieli.
Nie chcę znowu upaść
Lecz jeśli wyciągniesz rękę
Złapię ją,
Zaufam Ci.
Bo rany goją się,
Gdy przestaniesz sypać na nie sól
Lecz blizny pozostają na zawsze,
By pamiętać ten ból,
Który sprawił że dziś jesteśmy silniejsi.

26 mar 2012

Po prostu

Słowa wypowiedziane,
Utkwione gdzieś na dnie pamięci.
Wymyślone obrazy,
Namalowane przez resztki świadomości,
Gdy jutro przeistacza się w dzisiaj.

To wszystko sprawia,
Że czuję się zagubiona
W tym świecie,
Który okrąża Słońce inną drogą niż ja.
Tak ciężko wtopic się w normalność innych,
Gdy brak sił,
By pokonać wiatr wiejący w twarz.

Po prostu być,
By przetrwać kolejne dni.
Po prostu śnić,
By życie było bardziej magiczne.
Po prostu żyć,
Dla czegoś,
Dla nadziei.

24 mar 2012

Ona, Ktoś, Ja, czyli lustrzane odbicie

Ona,
Powykręcana w lustrze kreatura.
Ja,
A lustro moim świadkiem.
Czy kłamie?

Ktoś,
Próbujący ponad własne siły
Stać się idealnym,
By być normalnym.

Ja,
Za słaba by wierzyć
W siebie.

Ja,
Ktoś,
Idealizujący każde źdźbło trawy,
Oprócz siebie.
Za mało wytrwały,
By przetrwać.

Ja,
czyli Ktoś,
Kto wie najlepiej
Co to żałość, kruchość.
Poddaje się zazdrości.
Pogrąża w niemej rozpaczy.

Czasem rzucająca się na wiatr,
Czasem przez wiatr porywana,
Wędrując przez życie
W kierunku swojej gwiazdy.
Często schodzi z drogi.
Zatrzymuje się,
Poddaje, rezygnuje.
Po chwili znów powraca.
Biegnie przez czas.
Po drodze gubi się,
Wpada w skrajności.
Łapie oddech i znowu biegnie.
Czy kiedyś znajdzie to, czego szuka?

A Ty widzisz jej łzy
I idziesz jeszcze szybciej.
A Ty widzisz jej łzy
I depczesz jeszcze mocniej.

23 mar 2012

Upadły Anioł

Powstanie z ciemności.
Jak Feniks z popiołu się odrodzi.
Marnotrawna córka miłości.
Co zostawiła swą czystą duszę, tam gdzie słońce już nie wschodzi.
Zgubiła zakrwawione serce,
Pozostawiając je w udręce.
A teraz błądzi gdzieś po świecie.
Tam, gdzie ją wiatr poniesie.
Szuka serca, duszy, miłości.
By być bliżej świętości.
Szczęścia, nadziei potrzeba.
Tak ciężko polecieć do nieba,
Gdy skrzydła całe z czerni żałości
Nigdy nie dotknęły ani kropli radości,
Więc będzie się tak włóczyć, na pół widzialna.
Jako mglista zjawa koszmarna.
By wiatr zaprowadził ją tam, gdzie pragnie,
Zanim znowu upadnie.

21 mar 2012

Na pół obecny

Myślała, że to już koniec,
Że zostały po nim tylko wspomnienia
Zacierane przez czas
I łzy : słone, gorzkie.
Rozmywały jego fotografię,
Gdzie patrzył wprost na nią,
Ze sztucznego druku.
Martwy, sztywny,
Jednak z tym samym głębokim spojrzeniem.
Szukała go między starymi ubraniami,
Zaciągając się w jego zapachach.
Czekała tak długo
Na jakikolwiek znak.
A on cały czas tam był.
Może odszedł
Lecz pozostał gdzieś.
W sercu skryła jego cząstkę.
Tak by wystarczyło na przetrwanie.

20 mar 2012

Skrzydła

Zamknięty świat
W czterech ścianach.
Jedyne co mogli zobaczyć,
To bezlitosne spojrzenia,
Śledzące każdy ich krok.
Jedyne co dostawali,
To wyciągnięte, zachłanne ręce.

Żyli, by żyć.
Z dnia na dzień,
Czekając na kolejny.

Marzenia odrywały ich od rzeczywistości.
Marzenia przyspieszały zegar.
Marzenia uśmierzały ból.
Marzenia pomagały śnić,
Gdy nikt im nie pokazał jak.
Marzenia nadawały kolory szarościom.

Któregoś dnia,
Z marzeń wyrosły skrzydła
I wznieśli się
Do gwiazd,
Do słońca,
Do celu.

Do Romea

Choć do mnie,
Chcę jeszcze raz dotknąć twych ust.
Zanim zsinieją z cierpienia.
Martwe,
A ty odejdziesz już na zawsze,
Zabierając za sobą serce.
Rozpłyniesz się jak mgła,
Zostana tylko wspomnienia,
Porozrzucane gdzieś po kątach,
Jak te ubrania.
Przesiąknięte Twoim zapachem.
Jeszcze bardziej utwierdzają mnie w rozpaczy.
Zanim znikniesz,
Chodź,
Jeszcze raz przywrócę ciepło na Twoje wargi.
Jako pożegnanie, pocieszenie,
Przypieczętowanie mojej miłości.
Zanim odejdziesz,
Poczekaj!
Może pójdę z Tobą?

Próby

A kiedy los znów zadrwi ze mnie,
Wystawi mnie na próbę,
Czy stanę twarzą w twarz z przeszkodą?
Czy tak jak gwiazda,
Za wysoko wzlecę,
Za nisko spadnę.
Rozbiję resztki wiary
O twardą ziemię.
Czy utrzymam się na tej tratwie nadziei.
Gdy zawieje silniejszy wiatr?
Czy utonę zapomniana
W oceanie rozpaczy?
Dziś
Niebo znowu płacze,
A jego łzy wtapiają się w moje.
Wszystko powoli przemija,
A ja wciąz jestem tu.
Trochę zagubiona,
W tym chorym pędzie życia.
Dokąd ono prowadzi?
Trochę zmęczona
Kolejnymi próbami,
Na jakie wystawia mnie los.
Czy nie jestem przez nie już wystarczająco silna?
Mówią: nie poddawaj się!
Nie wiedzą, jakie to ciężkie.
Mówią: życie jest piękne.
Ja wiem,
Perspektyw jest dużo,
A każdy cierpi inaczej.

4 mar 2012

New life

Just look at me.
What do you see?
Someone who lost a life?
Someone with a knife,
Which stucks in bloody heart.
Can't move it.
Can't fight with it.
'Cause I've commited this mistake.
The worst thing, I've ever made.
My biggest failure.

I fell in love with you.
Like an angel with undercut wings.
You have my heart,
But I didn't get
Any thing, that I want to have.
It's slowly taking my breath
And keeping it away.
Make me, I can't stay.

So, now I have to go
And don't looking behind me to past.
I leave myself alone.
Just livin' new life so fast,
Like nothing was happen.
Fakin', it's alright.
Forcing myself to smile, lie and fight
About erase bad memories
And you from my heart,
But I know, it will be hard.
Will I survive?

2 mar 2012

Grapefruit

Wgryzę się,
Nie zostawiając śladu życia.
Pokażę co czuję,
Wycisnę wszystkie soki.
Oderwę miąsz.
Zostanie po Tobie tylko skóra.
Tak jak po mnie żal i nienawiść.

Ty jesteś taki słodki,
Choć czasem kwaśny.
Pyszny, soczysty.
Choć pieczesz moje obgryzione wargi.

Tylko ty jesteś bezbronny w moich rękach.
Więc, nie odejdę,
Nauczę Cię cierpienia.

29 lut 2012

Przyjaźń

* Z dedykacją dla wszystkich bratnich dusz, wypełniających pustkę...

Tak ciężko odnaleźć siebie
Pośród tłumu.
Kim być?
By nie być samym.
Bo jeszcze gorzej iść przez życie wybraną ścieżką,
Jeśli nikt obok nie pomoże Ci jej wydeptać.
Potrzebny ktoś,
Kto złapie, zanim spadniesz na dno.
Ktoś kto wyczuje,
Strach,
Smutek,
Złość.
Zanim to pokażesz.
Obudzi nadzieję,
Uśpi wątpliwości.
Ktoś taki, jak ty.
Idealnie nieidealny, jak ty,
Kto będzie Cię potrzebował,
Tak jak Ty jego,
Aby wspiąć się do chmur,
Zbliżyć się do tej gwiazdy,
Która przyświeca wasz cel.

Ktoś, z kim będziesz mógł
Stawać się coraz lepszym człowiekiem.
Poczujesz co to radość,
Śmiech.
Zasmakujesz innego smaku łez.
Zatrzymasz czas.
Przyspieszysz bicie serca,
Aby cieszyć się chwilą,
Gdy świat wydaje się bez wad,
A Ty możesz wszystko,
Bo masz przy sobie przyjaciela.

28 lut 2012

Słup soli

Byłeś jak
Letni wiatr.
Niby ciepły,
A jednak przeziębiłam się.
I moje serce w miłości,
Dla Twojej fałszywej niewinności.
Skłamałabym dziś, mówiąc, że nie tęsknię.
Kocham Cię
I jednocześnie nienawidzę Cię.
Na rozdrożu stoję jak zblądzona dusza.
Przywołuję wspomnienia,
Kiedyś radosne, dziś smutne pragnienia.
Stoję jak słup soli, nic mnie nie wzrusza.
Tylko czasami słona łza popłynie.
Wydrążoną ścieżką po policzku, zaraz zaginie.
Wsiąknie w skórę, jako odłamek słupa soli bez uczuć.

Biała

Stoisz niepewnie
Nad przepaścią smutku.
Wiatr lekko popycha Cię w przód,
A ty z zawiązanymi oczami,
Kierując się przeczuciem,
Chwiejesz się na krawędzi.
Tak odmienna,
Choć pozornie zwyczajna.
Znasz swoją prawdziwą wartość,
A jednak ukrywasz ją
Za płaszczem codziennośći,
By kiedyś rozbłysnąć jak ta gwiazda,
Która teraz wskazuje Ci drogę.
Dopełnić to,
Co próbujesz osiągnąć.
Spełnić to,
Co od lat nawiedza Cię w snach.
Pokazać światu,
To czego jeszcze nie widział.
Tak wiernie idziesz ścieżką,
Którą sobie wyznaczyłaś.
Choć w gorszych chwilach,
Masz chęć zboczyć,
Pójść za innymi,
Ich autostradą
Szarych,
Sztucznych marzeń.
Łudząc się, że może jest wygodniejsza,
Prostsza,
Krótsza.
Nie poddawaj się,
Bo im trudniejsza droga do pokonania,
Tym piękniejsze miejsce czeka na jej końcu.
Nie warto brudzić swojej bieli
Szarością normalności.

27 lut 2012

Piosenka

Słuchawki w uszach.
Znów brzmi ta piosenka.
Wiesz, znam ją na pamięć
I nigdy nie zapomnę.
Przypomina mi wszystkie chwile,
Których nie chcę zapomnieć.
Choć powinnam,
Jeśli mam zacząć nowe życie.
Wyostrza wspomnienia
I obraz Twojej uśmiechniętej twarzy.
Tak bardzo bym chciała wrócić do tamtych chwil.
Poczuć,
Że istnieje ktoś taki jak ja.
Zmienić,
To co powiedziałam złego.
Dużo się zmieniło.
Ja się zmieniłam, wiesz?
Może byś to dostrzegł,
Gdybyś tylko tu był.
Zobaczyłbyś,
Że już nie jestem tą samą,
Zagubioną,
Małą dziewczynką, co wtedy.
I dalej byś dawał głupią nadzieję na wiecej,
Nie wiedząc nawet o tym.
Gdybyś tu był,
Może bym bardziej cierpiała.
Ale nie ma Cię.
A mi pozostaje tylko ta piosenka.

Bezradni

Niebo znowu płacze,
Zmywa ze mnie nadzieję.
czy sens życia wytłumaczy,
Zanim wiatr myśli rozwieje?
Nawet słońce skryło się gdzieś za chmurami,
Niedostępne dla nas.
Tylko spod granatu prześwituje czasami,
Jako znak, że ciągle żyje czas.
Gdzieś w smutku gra
Cicha symfonia łez.
Każdy już ją na pamięć zna,
Tylko nie słyszy jej deszcz.
Próbujemy oddzielić dzień od nocy,
Aby odnaleźć czas.
Tak często wołamy pomocy
Lecz nikt nie słyszy nas.
Powoli przemijając,
Liczymy na palcach ostatnie dni.
Nawet kamienie milowe stawiając,

Jesteśmy bezradni.
I choć mamy dość,
Czy odnajdziemy szczęście?
Czy los robi nam na złość?
Czy poza tą szarą klatką istnieje lepsze życie?

22 lut 2012

Szczęście

Szczęście.
Przelatuje szybko przez nasze
Otwarte na nie ręce.
Lekko głąszcząc tylko poduszki palców,
Na znak,
Że je kiedyś spotkaliśmy.
Szybuje na wietrze
Jak bezwładny liść.
Pozornie niewinne.
Zostawia przezroczysty ślad,
Po którym z czasem zostają tylko
Zazdrość,
Ból
I wyblakłe wspomnienia.
Znika gdzieś za plecami,
Nie daje szansy by je dogonić
Staje się jak narkotyk.
Chcemy go więcej,
Więcej
I więcej.
Nie dostrzegamy,
Że jeszcze dalej od niego uciekamy.
Spadamy w otchłań zachłanności,
Zapominając już,
Czego tak bardzo pragniemy.

Pustka serca

Zajrzyj mi głęboko w serce.
Co tam widzisz?
Miłość?
Pragnienie miłości?
Czy po prostu jej brak?
Wołam o miłość.
Krzyczę.
Błagam.
Płaczę
Niemymi słowami tkwiącymi w piersi.
Skrywam to wszystko
Na dnie serca,
Z nadzieją, że może ktoś, kiedyś zauważy.
Ktoś właściwy.
Podzieli się sercem,
Kiedy moje już całkiem się zepsuje.
Da szansę,
Na nowe, szczęśliwsze życie.
Bym poznałą tą lepsza stronę świata.
Oderwała stopy od rutynowej, czarnej ziemi
I wydostałą się z tej przepaści.
Zobaczyła słońce.
Niebo.
Kwiaty.
Morze.
Malowane pędzlem miłości.
Tańczyła w deszczu
Wolnym od słonych łez.
Potrzebuję kogoś, kto sprawi,
Że gdy zamknę oczy i znów je otworzę,
Nie będę nadal w tym szarym pokoju,
Z szarymi drzwiami i oknami,
Na szary świat,
Który wypełnia pustka
Wolnego miejsca w moim sercu.

10 lut 2012

Pełnią życia

Odwróć się,
Zabłąkana duszo.
Czemu blądzisz w złudzeniach?
Stawiając kolejny krok w strone ciemności,
Kolejny krok
W przepaść, pustkę, otchłań.
Nie tą ścieżką prowadzi szczęście.
Obudź się,
Jeśli jeszcze kiedyś chcesz zobaczyć światło.
Beztrosko zanurzyć się w błękicie nieba.
Odciąż stopy
Przywiązane sznurami do ziemi,
By móc wzlecieć ku słońcu jak ptak.
Dotknąć najjaśniejszej z gwiazd.
Pokochaj życie
takim jakie natura dla Ciebie wybrała.
Żyj,
Aby nie przepaścić tych pięknych chwil,
Które jeszcze Cię czekają.
Czy to nie na nie właśnie czekasz?
Żyj.
Nie tylko "bądź".
Marz.
Nie tylko "śnij".
Kochaj.
Nie tylko "czuj".
Żyj
Pełnią życia.
Istniej
Chwilą istnienia.
Walcz
Siłą walki
O życie.

7 lut 2012

Ona

Widzisz ją codziennie,
Przebiegając przez ulicę.
Jej wielkie, hipnotyzujące oczy.
Przypieczętujące jej inność.
Czasami rozbłysną z radości,
Częściej pociemnieją z rozpaczy.
Zawołają o pomoc.
Przesiąknięte bólem,
Emanujące smutkiem.
Przerwą ciszę niemym krzykiem,
Powoli tracąc ostatnie przebłyski nadziei.

A Ona ...
Tak samotna w tłumie,
Spróbuje nie zabłądzić w pragnieniach.
Nie zatracać się w nierealnych marzeniach.
Być idealną.
Myśląc, że tylko tak będzie szczęśliwa.
Zamknie więc oczy,
Zdając sobie zprawę z tego,
Jak ciążko będzie je otworzyć.
Będzie żyła z dnia na dzień,
Szukając szczęścia,
Miłości wśród ludzi.
Łapiąc każdy oddech tak niepewnie,
Jakby nie zasługiwała na powietrze.
Zamykając się w swoim małym świecie,
W którym jest jeszcze tyle pustych miejsc.
Spróbuje wytrzymać,
Dotrwać ostatkami sił.
Dopóki ktoś nie dokończy dzieła
I nie zgasi ostatniej iskierki nadziei,
Co już tak słabo w jej sercu się tli.

Niedoskonała

I tak przebiegając 
Z jednej skrajności w drugą.
Uległa najsłabszemu podmuchowi wiatru.
Wrażliwa na każdą kroplę deszczu,
Która na mnie spadnie.
Idę chwiejnym krokiem przez ten świat.
Po cienkiej linie,
Którą życiem zwą.
Pogrążając się w słabościach,
Poddając pokusom,
Zataczając się w lęku.
Ledwo utrzymując równowagę.

6 lut 2012

Hiroszima

Leć niebieski ptaku
Przez Hiroszimę.
Tam gdzie pozostał
Już tylko popiół, dym i żal.
Powiedz że świat nadal istnieje.
Spopielałym sercem usłyszy Cię.
Hiroszima.
Tam czas utkwił gdzieś
Między cierpieniem i śmercią.
Wśród gęstej mgły wspomnień,
Co nad Jej duchem unosi się.
Daj się jej porwać,
Opowie Ci swoją historię,
Której nie pisane było szczęśliwe zakończenie.
Nucąc przy tym tą smutną piosenkę,
Która towarzyszyła Im,
Gdy odchodzili w zapomnienie.

Świeć złota gwiazdo
Nad Hiroszimą.
Bo księżyc zapomniał o Niej już.
Świeć jasno w noc i w dzień,
Tam gdzie martwe słońce,
Zgaszone przez śmierć.

Rozkwitajcie białe róże
Nad Hiroszimą.
Niech ten popiół,
Będzie waszym ziarnem.
Dodajcie otuchy,
Bo nadzieja nie potrzebna już Jej.
Pnijcie się białe róże
Ku martwemu słońcu Hiroszimy.
Jako dowód niewinności,
Na tym poczerniałym od zła świecie.

20 sty 2012

Na obrazach starych wspomnień

Spotkałam Cię,
Gdzieś na krawędzi świata.
Spadając z niej,
Wyczułam Twój oddech.
Resztką sił złapałam przelotne spojrzenie
Z kącików tych nieziemskich oczu,
Które zatrzymały mnie przy Ziemi
I sprawiły, że wciąż szukam.
Abyś jeszcze raz uratował mnie,
Gdy grawitacja nie będzie w stanie mnie utrzymać.
Spadnę zbyt nisko
I połamię serce na jeszcze mniejsze kawałki
Lub polecę zbyt wysoko.
Chmury zakryją moje istnienie.
Uniosę się zbyt wysoko,
Zamienię w dym, zniknę, wyparuję.

Szukam Cię.
W każdym źdźble trawy,
W każdym płatku śniegu.
Pod każdym liściem na mokrej, czy suchej ziemi.
Może znajdę Cię gdzieś tam,
Może ukrywasz się pod osłoną cienia,
Tłumiąc swój blask,
Jak wygasła gwiazda.
Czekam aż rozbłśniesz, oślepiając mnie
Całym swoim jestestwem.
Wiem, że jesteś gdzieś tam.
Jesteś moim punktem przyciągania,
Czymś, co mnie jeszcze trzyma na tym świecie
I nie pozwala odejść.
Moim aniołem stróżem,
O którym wiem tylko ja.
Czasami zastanawiam się, czy to nie złudzenie.
Ale wtedy odnajduję Cię
Na obrazach starych wspomnień.
I wszystko jest jasne.
Tylko tam mi zostałeś
I tylko tam byłeś.

13 sty 2012

Niepotrzebna

Chodzę po ogrodzie,
Lekko głaszczę delikatne płatki kwiatów.

Chodzę po plaży,
Fale rozmywają moje ślady stóp na piasku.

Chodzę po lesie,
Odbijam się od drzew na mojej drodze.

Chodzę po śniegu,
Czuję jak stopy wbijają się w miękki grunt.

Chodzę i myślę.
Czy Bóg zapomniał o mnie?

Chodzę i zdaję sobie sprawę,
Że tylko przeszkadzam.

Błahostka

Czarna noc
Okrywa dzień granatowym płaszczem.
Czy jutro nastąpi i co zdarzy się?
Nie wiem.
Trochę łez, trochę śmiechu.
Każdy ma swoją drogę, 
Którą idzie przez całe życie.

Popatrz na róże.
Kiedyś rozkwitały radością,
Dziś ktoś odebrał im kolce.
Czy ktoś je zauważy?
Zadba o nie?
Zaopiekuje się nimi?
Przecież człowiek nie zwraca uwagi na takie błahostki.

Patrzysz na stare fotografie
Cicho szepcząc "Nigdy nie zapomne".
Twoje łzy na pianinie
Grają rytm Twych słów.
Niech ta melodia poniesie Cię,
Tam gdzie jeszcze nie byłeś.

Życie jest wspaniałe, każde jest inne.
Każde jest sprawiedliwe.
Daje nam zachłystnąc się powietrzem,
Ukryć niezatarte wspomnienia
I zapamiętać te najlepsze.

Sama

Trzymasz mnie za rękę
Nad przepaścią.
Zastanawiam się,
Co się stanie, gdy ją puścisz.
Czy wiesz jak ciężko będzie się podnieść?
Wznieść się do chmur,
Gdy złamiesz mi skrzydła.
Schowam łzy
Za bukietem włosów.
Ukryję ból
Na dnie serca.
Pozwolę Ci iść.
Zostanę sama.
Ja i zegar,
Który tak jak serce,
Powoli przestaje bić.

21 gru 2011

Jak co roku, w święta


Zasiądź do stołu,
Gdzie czas zwalnia bieg codziennej gonitwy,
Gdzie rodzinne ciepło topi śnieg na dworze.
Zasmakuj szczęścia.
Podziel się z innymi jego cząstką, okruszkiem.
Zapomnij o troskach,
By choć raz, w ten magiczny czas żyć chwilą.
Napełnij serce miłością,
By starczyło jej dla wszystkich.
Spójrz pod choinkę,
Może ktoś podaruje Ci zapas uśmiechów na cały nowy rok.
Może, gdy zobaczysz swoje odbicie w lustrze,
Uświadomisz sobie, że święta to jedyny czas,
W który przez lata nic się nie zmienia.
Bo to, co dobre, nie powinno się zmieniać.
Może więc, za rok znowu zasiądziesz w rodzinnym gronie,
Łamiąc się opłatkiem, słuchając kolęd, rozmawiając.
Może, tak jak co roku,
Jak małe dziecko będziesz z utęsknieniem czekać
Na pierwszy blask gwiazdki.
Nadsłuchując brzdęku dzwoneczków Mikołaja.