25 maj 2013

Pozornie

Przetrwałam już wiele:
Sztorm, burze i grad,
A Ty wciąż myślisz, że nie dotknęła mnie nawet kropla deszczu.

Wylałam już wiele:
Łez, krwi i potu,
Ty wciąż nie wierzysz, bo widzisz uśmiech na twarzy.

Widziałam już wiele:
Krzywdy, cierpienia, rozpaczy.
Usłyszałam już wiele słów, co potrafią łamać.
Stanęłam z nimi twarzą w twarz
I mimo serca rozdartego na pół,
Pokazałam, że można się nie poddawać.

17 maj 2013

Krzyżyk na drogę

*wiersz napisany przy współpracy z Cezarym Jędryką

Stojąc przed lustrem zapinam klapy surduta,
Wkładam nogę lewą do lewego, prawą do prawego buta,
Zakładam mundur nowy i świeży niczym blady świt
Z myślą, iż nie zobaczymy się nie tylko dziś,
Ale przez najbliższe kilka lat żyć będziemy w rozłące:
Ty marzyć będziesz w domu i śnić, a ja na jeszcze zielonej łące
Z karabinem w dłoniach i z duszą na ramieniu będę spoczywał;
Oby Atena tym razem okazała się litościwa.
Lecz nie ona zostanie moją panią nocy i dnia,
Rytmem, który wyznacza mój życia takt,
Zegarmistrzem, który nieustannie nakręca zegar życia mój;
Kochana żono ma, ja pozostanę na wieki wieków amen Twój!
Pomódl się za mnie, kiedy turkot powozu usłyszysz,
Zamknij się w pokoju i pogrąż w melancholijnej ciszy,
Złóż razem dłonie, tak jak zwykłaś do pacierza,
A ja spokojnym się ostanę aż do ostatniego huku moździerza.
Teraz krzątasz się, pakujesz walizki w zamęcie,
Z kąta w kąt biegasz, powstrzymując łzy zawzięcie;
Podchodzę i Cię zatrzymuję, ocieram gorzką kroplę z Twej twarzy.
Dozgonna bliskość i wieczna Twoja miłość jedynie mi się marzy...


***

Za oknem znowu zachodzi krwawe słońce...
Patrzę na fotografie na ścianie wiszące:
Wycieczka w góry, pamiątka ze ślubu, nasz pierwszy taniec.
Ocierając z rzęsy łzę, wyciągam stary różaniec
I jeszcze raz błagam Boga miłosiernego,
Aby przywrócił mi Ciebie żywego.
Przygryzam spierzchnięte wargi. Zapomniały już smak Twoich ust.
W oddali nadal słyszę szumiący wodospad łez innych sióstr.
Klękam na zimnych deskach podłogi,
W rytm modlitwy drżą zmęczone nogi,
A gdy oczy zamykają się już do spania
Wspominam jeszcze dzień naszego pożegnania.
W czasie tak daleki lecz sercu wciąż bliski,
Gdy w rozpaczy milczenia pakowałam walizki.
Pod ubrania wcisnęłam nasze zdjęcie
I siadłam przy stoliku, łzy powstrzymując zawzięcie.
Na kartce papieru pachnącej moimi perfumami
Napisałam "Na zawsze Twoja, mój Ukochany",
Następnie podpisałam pocałunkiem szminki
I wetknęłam między pozostałe upominki,
A na koniec wręczając pakunki na drogę,
Całując w czoło, dałam ostatnią przestrogę.
I na piersi zawiesiłam Ci krzyżyk, który dostałam od mamy...
Powiedziałeś, że oddasz... Że jeszcze się spotkamy.
I szedłeś z uśmiechem na twarzy skazańca,
Zostawiłeś mi tylko parę paciorków różańca
I ciepły pocałunek na szyi słonej od łez.
Poszedłeś w świat, póki pachniał bez,
A gdy znikałeś za kotarą bramy
W uszach ciągle brzmiało "jeszcze się spotkamy".

***

Jadę powozem, wzrok wbijam w pustą przestrzeń,
Dłonie trzymam na kolanach splecione. Teraz, póki mogę jeszcze,
Wspominam dawne chwile spędzone z moją żoną ukochaną…
Nie, pośród mgieł wojny to już nie to samo…
Skończyły się czasy, kiedy leżeliśmy na polach beztrosko,
Śpiewaliśmy w duecie, a leśne echo te pieśni powtarzało i niosło…
Jednak dzisiaj będzie inaczej, będę leżał na łące
Brudnej i krwią płynącej, gdzie truchła śmierdzące
Swym gnijącym aromatem będą mi towarzyszyć…
Boże… Ile dałbym, aby znów poczuć woń Twych perfum w spokoju i w ciszy…
Wypychają z powozu - rozmyślań i wspomnień czas dobiegł końca;
Dają karabin i przeć każą w stronę piekącego słońca…
Zamiast błądzić z Tobą na szczęścia tropie,
Pada komenda: „Padnij!” i wszyscy zlegamy w okopie.
Symfonią jedyną są teraz kule,
Które niczym nosiciele śmierci nad głowami świszczą czule.
Nutami moimi ostały się wybuchy,
Którymi włada i od których ginie człek kruchy.
Rytmem stało się przeładowanie…
Czy kiedykolwiek wrócę? Jeśli tak, to w jakim stanie?
Lecz niestety nie czas na takie pytania,
Gdyż wtem Dyrygent wzywa do moździerza ładowania.
Wstaję z okopu i przez pole bitwy biegnę, prosto przed siebie zmierzam.
Kula utkwiona w sercu to nic, Brat Broni wnet ból uśmierza.
Całuję krzyżyk, który mam na zakrwawionych piersiach;
Rad byłbym spoczywać teraz w Twoich, a nie w medyka objęciach…
- W co wierzycie? Tylko szczerze!
- Wierzę ja w Boga i w Polskę wierzę!
- Bardzo Was boli serce przedziurawione?
- Nie gadaj, opatruj… Powiedz mojej żonie…
- Ejże, ejże! Hola żołnierzu, nie przyszliście tu umierać!
- Obiecałem rychły powrót… Czas już nastał… Trzeba się więc zbierać.
- Moment, zaraz! Moment, chwila! Nie przyszliście tutaj na wakacje!
- Macie rację… Ale proszę spojrzeć… Ot, Dyrygent zginął… Tylko czekać na dekapitację…
Czy nie przelewana jest już krew? Czyżby wojny nastał kres?
Przenieśmy się tam, gdzie szumi wodospad gorzkich łez.


***

Dziś jak co dzień, świat bez Ciebie szary i ponury,
Przykładam do twarzy stary mundur, by poczuć zapach Twojej skóry.
Zdaje się, że słyszę ten dźwięk, co grał w Twoim sercu
Wtedy, gdy mnie ujrzałeś na ślubnym kobiercu
I przyrzekałeś, że będziemy razem szczęśliwi, weseli
I nie sądziłeś, że kiedykolwiek coś nas rozdzieli.
Dziś mętlik pytań mam w głowie...
Pytań, na które nikt mi już nie odpowie.
Czy jeszcze kiedyś w Twych ramionach spocznę?
Boże, czemu rozdzieliłeś to, co miało pozostać nierozłączne?
A ja czekam dni, miesiące, lata...
Lecz w kalendarzu wciąż widnieje pożegnania data
I nadal na trawniku leży kosa, którą kosiłeś trawę,
A na parapecie kubek, w którym rano pijałeś kawę.
Dziś do niego zbieram moje łzy
I czekam aż wrócisz, gdy rozkwitną bzy.
Znów ściemnia się na dworze, niebo zwiastuje burze...
I oto widzę postać w zielonym mundurze.
Niespodziewanie się wyłania z podwórka bramy,
Po trawie wloką się obdarte glany
I na głowie taka sama czapka żołnierska,
A na niej błyszczy odznaka oficerska;
I już wybiegam z domu, omal nie wyłamując drzwi,
Rozumem wciąż myślę, że to mi się śni...
Granatowe sukno przykryło słońce na niebie
Lecz serce z piersi się wyrywa i pędzi w tą ulewę,
Więc bose stopy mkną w stronę bramy,
Bym mogła wreszcie Cię dotknąć, o mój Ukochany.
Chcę się rzucać na szyję i wtulić w Twe ramiona,
Usłyszeć, że wojna jest skończona;
I już coraz bliżej jestem, półprzytomna padam na kolana...
Lecz co widzę? To nie Ty... Twarz nie ta sama.
To tylko posłaniec wracający z pola bitwy...
Składam więc dłonie jak do modlitwy
I już potok słów ma wypłynąć przez me wargi:
Pytania, prośby, żale i skargi.
Krzyczę, błagam, płakać nie przestaję...
Lecz on odchodzi i do ręki tylko daje
Mały krzyżyk krwią zaplamiony, z Twej piersi zerwany
I ostatni list do mnie... Niewysłany.

10 maj 2013

Miałeś być

Oczu błysk, szklanka łez,
Duży chłyst, przewiędły bez.
To wszystko co zostało dziś,
Czemu więc mi się śnisz?

Nowy dzień, nowa łza.
Chowam się, to już nie ja.
To wszystko co zrobiłeś mi,
Co zabrało radość chwil.

Tak blisko lecz daleko.
Jesteś i nie ma Cię.
Choć miałeś być tu na zawsze...

Gdzie jest Twoja miłość,
Której szukam wciąż...
Nie ma lecz czy kiedykolwiek była?

5 maj 2013

Sukienka

Wisi w ciemnej, starej szafie
Co ma skrzypiące drzwi,
W zakurzonym kącie na drewnianym, spróchniałym wieszaku.
Zszarzała,
Bo nie ma już sił, by rozświetlać swym blaskiem ciemną przestrzeń.
I co się dziwisz? Wiesz jak długo nie zażyła blasku słońca?

Nie wyjmowała jej odkąd...
Odkąd lustro zaczęło wariować.
I płatać figle...wcale nie śmieszne żarty
I się nabijać...niemym głosem w jej głowie.
Więc odłożyła ją tam, gdzie zapomnienie w mgnieniu oka przeniknęło każdą nitkę.
A przecież była jej ulubioną sukienką!
Otarła tylko łzę z policzka
I stanowczym ruchem zamknęła drzwi szafy.

Więc lepiej, żeby wisiała na wystających obojczykach wieszaka...
Lepiej, żeby kwiatki na niej więdły,
A oplatające je łodygi gniły w ciasnych czeluściach otchłani szafy?
No dobrze, więc niech się zadusi oparami smętu,
Aż cała sczernieje.
W sam raz na pogrzeb uśmiechu tej, która kiedyś ją nosiła

26 kwi 2013

Sztuka

Nie widzę sensu pisania
Wierszy pozbawionych przesłania.
Gdybym tworzyła jedynie dla przyjemności,
Miałabym zbyt wiele możliwości.

W każdej drobinie kryje się coś głębokiego,
W każdym słowie, obrazie, dźwięku...
Czasem tajemniczego, czasem zwykłego, zawsze pięknego.
Nawet w pojedynczym, cichym jęku.

I nie mów, że to nie jest sztuką
Co tworzy każdy z nas.
Życie jest dla nas swoistą nauką,
A sztuka Ci pokaże, czego nauczy mnie czas.

17 kwi 2013

Czekolada

Tonę w Twoim spojrzeniu
Jakbym zanurzała palec w gęstej, rozpuszczonej...
Mlecznej słodyczy.

Szukam dna czarnej źrenicy
Okalanej przez rzekę
Ciepło brązowej rozkoszy po której pływa.

Niech zmiana kierunku rejsu już na zawsze pozostanie
Moim jedynym, życiowym strapieniem.

12 kwi 2013

Potwór

Ja mam cię kochać,
A ty...
Będziesz mną szarpał
Jak wiatr bezbronną, cienką foliówką
I kaleczył moją delikatną, bladą skórę
I obijał moje kruche, łamliwe ciało
I wyrywał długie, błyszczące włosy
I rozsadzał czaszkę
Stosując taktykę fal dźwiękowych.
A kiedy upadnę,
Będziesz dociskał do ziemi,
Przyglądając się z uśmiechem na twarzy.

Ale ja nie oczekuję, że nie pozwolisz mi upaść
I nie oczekuję, że mnie złapiesz.
Każdy uczy się na swoich błędach.
Tylko, że dziś nie chcę popełniać kolejnego,
Bo już wiem, jakie zakończenie mają takie książki.

6 kwi 2013

Lampa

*wiersz napisany przy współpracy z Adrianem Olejniczakiem
Każdego dnia rano,
Gdy słońce lekko rumieniło chmury,
Ostry dźwięk budzika zamykał bramę krainy snów.
Otwierała oczy tak, jak lękający się świata noworodek.
Budziła się,
Choć wiedziała, że nikt jej nie poda śniadania do łóżka,
Nie przywita ciepłym "dzień dobry".
Nawet grzejnik przy jednej z czterech ścian oszczędzał jej miłości.
A mimo to, wykrzywiała usta do uśmiechu,
Wyciągała chudą, zwiędłą ręke
I naciskała włącznik nocnej lampki,
By jak najlepiej przywitać nowy dzień...

I tak kolejny dzień minął.
Kolejne stracone nadzieje na lepsze.
Wraca znużony
By zastać pustkę, brak kogoś.
I nikt nie krzyknie radośnie „już jesteś!”
I tylko podgrzewany w mikrofalówce
Obiad mu towarzyszem
A w łóżku tylko cisza, marzenia
Pstryk, pstryk!
Ciemno, jasno
Pstryk!
Lampa gaśnie jak jego dusza…

18 mar 2013

Już Ci więcej nie zaśpiewam

Już Ci więcej nie zaśpiewam,
Nie usłyszysz z moich ust
Dźwięku wiosennego tchnienia,
Nasączonych miłością nut.

Już Ci więcej nic nie zagram,
Dziś ostatni to już raz
I choć smutek wciąż mną targa,
Tęsknotę rozmyje kiedyś czas.

Już Ci więcej nie zatańczę.
To ostatni nasz już walc.
I choć z myślami ciągle walczę...

Nie, już mnie więcej nie zobaczysz!
Może zostawię na pamiątkę kilka łez...
Nie, nie... Przecież to i tak nic nie znaczy.
Ani ja, ani moje łzy też.

14 mar 2013

Chwile

Był taki dzień, kiedy kochałam.
Niczym na skrzydłach naiwnie latałam.
Był taki dzień, kiedy nienawidziłam
Wtedy, kiedy krzywdziłam...
I były dni, kiedy śniłam
I chwile, kiedy marzyłam,
Sekundy, w których wierzyłam
Pomiędzy latami, w których zwątpiłam.
Zimowe, krótkie dni, kiedy się śmiałam
Między zimnymi, długimi nocami, którymi płakałam.
I choć tak bardzo odnaleźć szczęście chciałam,
Ledwo stojąc na nogach, chwiałam się, upadałam.

12 mar 2013

Na dobranoc

Zamiast powiedzieć "Kocham Cię",
Mówię tylko "Do widzenia"
I choć imię Twoje wołać chcę,
Nie mam nic do powiedzenia.

To taki irytujący paradoks,
Gdy serce i rozum ścigają się.
I gdzie podziewa się ta radość,
Która snem witała mnie?

Na dobranoc, dziś "Dzień dobry".
Moja poduszka ma zapach łez
I policzek wciąż wilgotny...
Tylko gdzieś w pościeli wyrasta bez.

I tak siedzę po ciemku. Sama.
Wypatruję gwiazd na niebie.
I tak czekam aż do rana...
Na co? Nie wiem. Umarła już nadzieja, że spotkam Ciebie.

4 mar 2013

Błogosław swoje słodkie błędy

*wiersz z dedykacją dla @mysobersoul

Życie nauczyło ją, by się nie poddawać,
choć wiatr tak często sypał piaskiem w oczy.
Życie nauczyło , by spełniac marzenia.
Wiedziała, że jest zbyt krótkie by stać w miejscu.
Życie targało nią na wszystkie strony świata.
A ona chciała po prostu odnaleźć sie w tym wielkim świecie.
Próbowała uwierzyć...
Życie bywało jej przekleństwem, jej koszmarem i udręką,
mimo wszystko, walczyła o szczeście...
Aby stało się świętością, jej nadzieją i wygraną.
Choć czasem brakowało sił.
Ale nikt nie powiedział, że będzie łatwo.
Czas goi rany lecz pozostawia blizny
aby przypominały nam nasze słabości i pomyłki.
Lecz dziś już wie, że nic nie trwa wiecznie,
nikt nie jest ideałem, a życie to nie bajka.
Jednak jest w nim cos lepszego.

I dziś już wie...
W życiu trzeba cieszyć się z drobiazgów, małych rzeczy,
wszystkich tych chwil, które choć tak ulotne i krótkie
daja nam radość z naszych błogosławionych słodkich błędów.

20 lut 2013

Thank You

Thank You for let me be myself,
Thank You for let me try.
For saving me from falling again,
For making my wings fly.
Thank You for every word you said,
Which helped me in gettin' by.
For everything You've ever made
For me to touch the sky.
Thank You for being with me everyday.
For forgivin' all what was bad.
You were only reason for me to stay,
You made me smile if I was sad.
Thank You for catching when I was falling.
For making me laught, for making me smile.
For rescuing when I started drowning.
For noticing every hidden lie.

You tried to fix me from my fears
Like a bandage on my wounds.
You erased my despaired tears.
Taught, I'm the only one, who draws the bounds.
Like a hopeful light in the darkest darkness
You shined in this night, called life.
You were unbroken shield on my chest
Protectin' me from hurting knife.

You were supposed to be my angel,
I was supposed to be your baby...
But now I feel like a stranger.
Will You miss me someday, maybe?

31 sty 2013

Zakurzone

Śnieg pada jak co roku
Znów roztapia się na mojej skórze
I płynie strumieniami po policzkach.

Nie, to nie tak.
To nie są moje łzy.
To niebo płacze ze mną,
Bo moje zamarznięte serce nie potrafi samo się roztopić.
Zapomniane, zakopane.
Przywalone lawiną wyrzutów i oskarżeń.
Tkwi gdzieś tam we mnie.
Niewidzialne, niedostrzegalne.
Bije w takt łkania i szlochu.
Pozostawione samemu sobie.
Zakurzone, spowite pajęczynami.
I już nawet właścicielka chce o nim zapomnieć.

15 sty 2013

Lalka ze szkła

Jestem krucha
Jak lalka ze szkła.
Tańcząca beztrosko na parkiecie pozytywki.
Oddychająca muzyką spod podłogi.

Spódniczka z różowego tiulu.
Filigranowa sylwetka.
Malinowe usta.
Starannie upięty kok
Z diamencikiem błyszczącym wśród pukli włosów.

Robię kolejny piruet
Wiedziona magnesem
Przyczepionym do bladych stóp.

Mam zamknięte oczy.
Bo gdy świat się tak kręci w kółko...
Kiedy ja się tak kręcę w kółko...
Ciężko utrzymać równowagę.
jeszcze bym upadła
I, nie daj Boże, się stłukła!
A przecież nie mogę...
Nie mogę, nie mogę!
Nie mogę zawieść.
Muszę tańczyć.

13 sty 2013

Pokonam siebie

Mówcie, że nie dam rady.
A ja robiąc na złość pokonam siebie.
Mówcie, że człowiek, jak ja jest zbyt słaby -
Którejś nocy zabłysnę, jak te gwiazdy na niebie.

Wiem, że takich jak ja jest wielu.
Wiem, że może swój pogląd na świat jeszcze tysiąc razy zmienię.
Chodź, zatoruj mi drogę i odepchnij od celu.
Pobiegnę pod prąd goniąc marzenie.

8 sty 2013

Toksyczna

Zagłuszając smutek heavy metalem,
Popijając wódką łzy,
Szukam Ciebie gdzieś w oddali,
Lecz ostatnią osobą, którą chcę ujrzeć jesteś Ty.

Kręcę się w dziurawym fotelu,
Pragnąć w świecie zaklepać wygodne miejsce.
Znowu coś odciąga mnie od celu
I nieosiągalne zdaje się być to szczęście.

Wydycham ostatnie wspomnienia.
Wraz z dymem papierosowym unoszą się w górę.
Lecz nie mam już nic do powiedzenia,
Bo wracają i pokrywają moją skórę.

Pozostawiona tutaj sama.
Gdzieś, gdzie Twój zapach się skrył.
Za mną podrapana ściana.
Przede mną przestrzeń zaledwie kilku chwil.

5 sty 2013

A gdy zniknę...

Co zrobisz, gdy zabraknie mnie?
Czy zatrzymasz się,
Zamilkniesz choć na chwilę?
Czy zauważysz, że poddałam się?
Zwrócisz głowę w kierunku,
W którym porwał mnie wiatr?

A gdy zniknę...
Przejmiesz się tym?
Przecież codziennie ginie tak wiele ludzi.
Jak obłoki rozpływają się na niebie.
Czasem tylko pozostawiają po sobie deszcz łez.

Co się zmieni, gdy odejdę?
Wyparuję z tego świata?
I znowu przejdziesz obojętnie
Obok okna
W którym para oczu tak długo czekała
Na spotkanie z drugą parą?

Czy pomyślisz o mnie kiedyś?
Potrącając noga kapsel,
Albo kiedy swiatła zgasną,
Leżąc w łóżku zanim zaśniesz?

Chcę, byś wtedy choć przez chwilę,
Wspominając tamte czasy
Choć na chwilę pożałował,
Że nie jestem blisko ciebie.

23 gru 2012

Puste miejsce

Przyszedłeś w tą noc.
Ciemną i zimną,
Gdy tylko miłość jest w stanie uratować przed zamarznięciem,
A zrozumienie jest tak bardzo potrzebne.
Za tony nadziei
Chciałeś tylko kawałek,
Okruch, ziarno.
Chciałeś tylko trochę wiary.


Ile jeszcze przemierzysz mil?
Ile jeszcze wylejesz łez,
Zanim znajdziesz to, czego szukasz?
Ile jeszcze minie lat,
Zanim lepszy stanie się świat,
Zanim ludzie przygarną Cię w Twoim własnym domu?

Wędrowco między światami!
Zesłany zbawicielu!
Człowieku!
Przytul jeszcze raz!
Bo wyjątkowo zimno dziś na Ziemi.


Dziś, choć już domu nie potrzebujesz;
Choć już w stajence nie płaczesz;
Jesteś w nas.
W tych, którym samotność zagląda do oczu
I przepełniając po brzegi zmęczona duszę.
Spływa po policzkach.
W tych, którzy wędrują w ciemności.
Pukają do okiennic domów rozświetlających noc.
Odchodzą, zostawiając po sobie kilka zamarzniętych łez.
Znikają.



A my czekamy na Ciebie...
Więc po co te kłódki na drzwiach?
Tyle pustych miejsc jest przy stołach
Lecz nie ma ich w naszych sercach.
Nie ma ich w nas.
Oślepieni blaskiem śmiertelnych świateł,
Nie dostrzegamy drogi, którą nam wskazałeś.
Zapominamy o gwieździe, która nigdy nie zgaśnie,
O miłości, która nam dałeś.

Magia świąt

Puk, puk, puk. Puk, puk, puk. To ktoś,
Przedarłszy się przez zimowe zaspy do drzwi twoich puka.
Jakiś nieznajomy gość.
Odrobiny ciepła rodzinnego szuka.

Bo przecież dziś każdy
Jak siostra i brat.
Tak samo równy, tak samo ważny
W dzień, gdy jednoczy się cały świat.

Śnieg nieznośnie na ziemie pruszy,
Obsypuje płatkami wszystko, co napotka.
Mróz na przywitanie ściska za uszy,
Każdego, kogo spotka.

Bo to jest ta chwila,
Gdy wszyscy dziećmi są.
Chociaż szybko mija,
To wielka jest magia świąt.

20 gru 2012

Prawdziwa miłość się nie kończy

Ona tańczyła wśród kropel rosy.
W szalu z tęczy w sukience z mgły.
On chodził ciągle po łące bosy,
Ocierając kwiatom kryształowe łzy.

Ona pragnęła ścigać się z wiatrem.
Łapała palcami puszyste dmuchawce.
On unosząc głowę oddychał światłem.
Puszczał do słońca prymitywne latawce.

Ona beztroska jak podmuch wiosny.
On wciąż w zadumie jak zachód lata.
Każdy dzień był wieczny, radosny.
Żadne nie wychodziło ze swojego świata.

I każde w swoich błądziło snach.
Na skraju świadomości zmysłów.
Zatraceni w swoich urojeniach, swoich grach.
Nie używali słów do pisania listów.

Aż tu nagle razu pewnego
Słońce w środku dnia zaszło.
Zgubiło światło promienia ognistego.
Zastygając, zamarzając powoli zgasło.

Niebo spowite granatowymi chmurami
Strzelało gęsto ostrzem błyskawicy.
Ziemia pękła pod Jej stopami.
Zawisła na raju i piekła granicy.

On ponad te chmury
Chciał wzlecieć jak ptak.
Wysoko do góry.
Odnaleźć dawny świat.

I odnalazł Ją gdy nie miała już sił.
Wiedział, że jeszcze żyła.
Dzwon życia wciąż w sercu jej bił.
Wyciągnął rękę zanim w otchłań się stoczyła.

I stanęli obok siebie,
Spojrzeli sobie w oczy.
Jak dwie gwiazdy na pustym niebie.
Dwa serca, których nic nie rozłączy.

On na skrzydłach wolności,
Ona przy nim jak cień.
Złączeni pocałunkiem miłości
W ostatni życia dzień.

Nagle, tuż nad nimi
Niebo zesłało błyskawicę
By zmazała ostatnią radość chwili.
Pogrzebała ocalone życie.

Więc umierali, otuleni ostatnim oddechem.
Wiedzieli, że śmierć ich nie rozłączy.
Przywitali ją z uśmiechem.
Bo prawdziwa miłość się nie kończy.

11 gru 2012

Przegrana

Widzę jak znowu płaczesz
Krwawiąc bólem z otchłani serca.
Chcesz wykrzyczeć światu prosto w twarz
Wszystko, co tak bardzo rani
Lecz zanim padną pierwsze słowa
Zdajesz sobie sprawę z tego, że nikt Cię nie słucha.

Ledwie otworzysz oczy
Wiesz już, że dzień będzie stracony.
Zawsze coś psujesz.

Ty.
Potwór w lustrze,
Potwór w duszy.
Cała Ty.
Potwór na świecie.
Potwór wśród ludzi.
Tylko Ty.Chcesz schować się przed światem.

Ty.
Przegrana dusza.
przegrane życie.
Cała Ty.
Przegrana przyszłość,
Przegrana przeszłość.
Tylko Ty
I demony dręczące Twoją duszę.

Widzę jak znowu cierpisz.
Nie potrafisz się odnaleźć
Wśród ludzi z kamienia
Jako najwątlejszy, niepotrzebny twór świata.

Nie potrafisz przejść obojętnie.
nie potrafisz sobie wybaczyć.
Żyjesz połykanymi łzami.
Już się nimi nie dławiąc, nie krztusząc.

Nie potrafisz od tego uciec.
Nie potrafisz tego zrozumieć.
Zgubiłaś nadzieję tam, gdzie umiera sen.
Więc błądzisz na jego granicy pod osłoną nocy,
Gdy choć na chwilę serce odzyskuje oddech.

9 gru 2012

Bo jesteś tu

Chodź!
Przebij wreszcie ten przezroczysty mur dzielący nas
O który codziennie obijam się.

Chodź!
Nie proś o słowa.
Te uciekają gdzies niedosięgalne.
I choć gonię je,
Próbuję uchwycic chociarz jedno
Chwytam łapczywie powietrze
Krztusząc się nim i powoli gubiąc we własnych myślach.
Kręcę się w miejscu
Zamieniając w chaos wszystko dookoła.
Bo jesteś tu.
Z każdym Twoim krokiem trace kontrolę
I tylko resztkami rozumu zdaję sobie sprawę,
Że znów się nie udało.
Lecz zostań!
Spróbuj sam zgadnąć i uchwycic to uczucie.
Za mało dojrzałe,
By nazwac je zakochaniem.
Chodź!
Może warto je nauczyć mówić "kocham",

by później nazwac je miłością.

5 gru 2012

Gdzieś tam

Wiem, że jesteś gdzieś tam.
Gdzie dzika róża kwitnie przez cały rok.
Gdzie mewy śpiewają o poranku,
Tłukąc się nad taflą wody.
Gdzie malachitowe fale morza rozbijają sie o brzeg,
Delikatnie liżąc stopy plaży,
Przynosząc wspomnienia
Jak miliardy muszelek,
Kamieni porozrzucanych gdzieś niedbale,
Bezwładnie wyrzuconych na piasek.
I zabiera je
Egoistycznym muśnięciem odpływu.

A ja jestem tu.
Czasami odbijając głuche echo,
Czasami ocierając sie o szorstki klif.
Sama.
Wędruję bezkresnym rajem tej ziemi.
Tu,
Gdzie czas płynie,
Gdzie znalazłam wszystko.
Oprócz Ciebie.

1 gru 2012

Together

Stay.
What do you see?
Who do you want to be?

God gave me light.
I tried to make my eyes to open
And keep away from fight.
Getting by was too easy to do.
I needed something else.

I don't know what I did wrong.
Why stormy clouds destroy my heaven?
I try to stay strong
And be myself everyday.

If only I could overcome the dark in your heart
I would show you how to smile.
Light would reach every part
If you just opened your mind.

So take my hand
And go straight this way
Toward to sunrise.
There's nothing to pretend.
Together we can make this world better a bit.

28 lis 2012

Ikar

Zdawało mi się, że widziałam anioła
Tańczącego gdzieś na środku morza.
Porozrzucał śnieżnobiałe piórka dookoła.
Zniknął gdzieś w przestworzach.
A może  to był duch Ikara ze skrzydłami?
Spadł z nieba i teraz wędruje między światami.
I nic już mu nie potrzeba.
A może po prostu mi się zdawało?
Może to tylko kolejna ludokształtna chmura.
Dziwadło przyszło, zasłoniło słońce, poszło.
Ale skąd się wzięły te białe pióra?

26 lis 2012

Maska

W ciemnej źrenicy kryje się
Ta łza, co chciałaby być kroplą deszczu.
Przejżysta, niewinna, błyszcząca.
Zrodzona przez smutek,
Trzymana w niewoli pod powieką.
Chce zachłysnąć się mroźnym powietrzem.
Uwolnić prawdę więzioną tak długo.

W nieposłusznym gardle zagubił się
Ten krzyk, co miał przerwać głuchą ciszę.
Niepewny, ale srogi.
Słaby, ale przenikliwy.
Chciał rozerwać tą mgłę między nami,
Zwrócić Twoją uwagę.
Ale został stłumiony w środku swojej walki.

Potykam się, błądzę w labiryncie swoich uczuć.
Mylę scenariusz roli w której mam grać.
Tak ciężko być sobą.
Łatwiej po prostu zakładać gipsową maskę
Bez zmaterializowanych uczuć, ale codziennie inną.
I dumnie się w niej prezentować, jako najpiękniejsze stworzenie.
Podczas gdy nikt nie wie,
Co tak naprawdę dzieje się za welonem z kłamstw.

11 lis 2012

O wolność

A gdy wystrzeliły armaty,
Oni ruszyli przed siebie.
I błyszczały im bagnety.
I świeciły bomby jak gwiazdy na niebie.

Ruszyli na wroga,
Na jego ostrza, na jego kolce.
Poddani woli Boga,
By oddać swoje życie Polsce.

Wśród kurzu i pyłów,
Pocisków i grzmotów
I ognia karabinów
Każdy zginąć był gotów.

Ruszyli do bitwy,
Bo taka rola Polaków.
Zginąć pod ostrzem brzytwy.
Zasiać pole czerwonych maków.

Przyprószyć prochem, podlać krwią
I bronić do ostatka sił.
A potem pokropić patrioty łzą
Tą ziemię, o którą Polak się bił.

Dziś flaga jako symbol wywalczonej wolności
Powiewa przy ich grobie biało - czerwona.
Biel ich ofiary i niewinności
Poległych za ojczyznę krwią poplamiona.

27 paź 2012

Lista życzeń

Świeć dla mnie.
Jak księżyc w noc bez gwiazd.
Chodź dla mnie
Jak zegarek spowalniający czas.
Graj dla mnie
Jak pianino, gitara, cała orkiestra.
Pisz dla mnie
Jak Mickiewicz, Kochanowski i reszta.

Bądź przy mnie
Gdy otwieram oczy.
Pilnuj mnie.
Każdego dnia, każdej nocy.

Rozśmieszaj mnie
Gdy przypomną się gorsze dni.
Przytulaj mnie,
Nucąc stare kołysanki.

Kochaj mnie.
O to właśnie proszę.
Kochaj mnie,
A wszystko inne zniosę.

17 paź 2012

Dziewczyna z porcelany

- Czy ty go kochasz?
Tak, to było pytanie.
Przecież widzę, jak często szlochasz!
Nie odpowiesz mi na nie?

- Tak, kocham. I dlatego płaczę.
Tak, kocham. I co mam z tego?
Ja dla niego nic nie znaczę,
Nie roztopię serca jego.

- Skoro serce ma jak z lodu,
Duszę kutą ma w kamieniu,
Czemu lgniesz do jego chłodu,
By poddawać się cierpieniu?

Czemu chowasz się przed światem
Za woalem swoich włosów?
Żal i smutek twoim bratem
Nie zatępi ostrza ciosów.

Czemu w środku każdej nocy,
Budzisz się ze snu wyrwana,
Łzami topiąc srebrne oczy
Patrzysz w księżyc aż do rana?

Powiedz, czemu wciąż uciekasz
Przed spojrzeniami innych serc?
Czemu wciąż na niego czekasz,
W miejscu zatrzymując się?

- Kiedyś innym był człowiekiem.
Widzę dni te jak przez mgłę.
Każdy dzień był dla mnie wiekiem
Odkąd on opuścił mnie.

Kiedyś byliśmy nierozłączni,
Od dzieciństwa po ten dzień,
Który tamto życie skończył.
Czy to może tylko sen?

***

Przyjaźń wielki losu dar,
Taki co wypełnia serce.
Z czasem jednak taki żar
Może zrodzić i coś więcej.

***

- Ja kochałam go nad życie,
ukrywając na dnie serca.
Dzisiaj już nie umiem kryć się,
Wciąż szukając swego miejsca.

Ciągle pamiętam me wyznanie,
Wśród mgły niedzielnego ranka.
Nie sądziłam, że tak się stanie.
Czar prysł jak mydlana bańka.

On odszedł gdzieś daleko.
Uciekł. Nic nie odpowiedział.
Słoną łzę pod powieką
Zdusiłam. Nikt o niej nie wiedział.

Nie miałam nic na swą obronę.
Założyłam maskę jak z kamienia.
Każdy poszedł w swoją stronę,
Bo czas kierunki życia zmienia.

Dziś tłumione wtedy krople
Wypływają jak strumienie.
Włosy tęsknotą przemokłe
Chronią mnie przed jego spojrzeniem.

Mówią ludzie "Dosyć tego!
Przestań oczy wypłakiwać.
Tyś ofiarą serca twego.
Jemu trzeba się sprzeciwiać.

Przeszłość zostaw hen daleko.
Po co rany rozdrapywać?
Życie jest płynącą rzeką,
Nie wolno się zatrzymywać.

To co było już nie wróci.
Jego zdania też nie zmienisz.

Pozwól chociaż swojej duszy
W końcu wyjść ze świata cieni".

Memu losu i mej doli
Nic już dzisiaj nie pomoże.
Ja go kocham mimo woli.
Zakochałam się w potworze.

***

- Wstań dziewczyno z porcelany!
Ból i rozpacz nic nie zmienia.
Jeśli chcesz wygoić rany,
Zakop w ziemi swe wspomnienia.

Uśmiechając się do ludzi,
Otwórz dzisiaj się na świat.
Niech nadzieja się obudzi,
Każdy człowiek jest jej wart.