18 mar 2013

Już Ci więcej nie zaśpiewam

Już Ci więcej nie zaśpiewam,
Nie usłyszysz z moich ust
Dźwięku wiosennego tchnienia,
Nasączonych miłością nut.

Już Ci więcej nic nie zagram,
Dziś ostatni to już raz
I choć smutek wciąż mną targa,
Tęsknotę rozmyje kiedyś czas.

Już Ci więcej nie zatańczę.
To ostatni nasz już walc.
I choć z myślami ciągle walczę...

Nie, już mnie więcej nie zobaczysz!
Może zostawię na pamiątkę kilka łez...
Nie, nie... Przecież to i tak nic nie znaczy.
Ani ja, ani moje łzy też.

14 mar 2013

Chwile

Był taki dzień, kiedy kochałam.
Niczym na skrzydłach naiwnie latałam.
Był taki dzień, kiedy nienawidziłam
Wtedy, kiedy krzywdziłam...
I były dni, kiedy śniłam
I chwile, kiedy marzyłam,
Sekundy, w których wierzyłam
Pomiędzy latami, w których zwątpiłam.
Zimowe, krótkie dni, kiedy się śmiałam
Między zimnymi, długimi nocami, którymi płakałam.
I choć tak bardzo odnaleźć szczęście chciałam,
Ledwo stojąc na nogach, chwiałam się, upadałam.

12 mar 2013

Na dobranoc

Zamiast powiedzieć "Kocham Cię",
Mówię tylko "Do widzenia"
I choć imię Twoje wołać chcę,
Nie mam nic do powiedzenia.

To taki irytujący paradoks,
Gdy serce i rozum ścigają się.
I gdzie podziewa się ta radość,
Która snem witała mnie?

Na dobranoc, dziś "Dzień dobry".
Moja poduszka ma zapach łez
I policzek wciąż wilgotny...
Tylko gdzieś w pościeli wyrasta bez.

I tak siedzę po ciemku. Sama.
Wypatruję gwiazd na niebie.
I tak czekam aż do rana...
Na co? Nie wiem. Umarła już nadzieja, że spotkam Ciebie.

4 mar 2013

Błogosław swoje słodkie błędy

*wiersz z dedykacją dla @mysobersoul

Życie nauczyło ją, by się nie poddawać,
choć wiatr tak często sypał piaskiem w oczy.
Życie nauczyło , by spełniac marzenia.
Wiedziała, że jest zbyt krótkie by stać w miejscu.
Życie targało nią na wszystkie strony świata.
A ona chciała po prostu odnaleźć sie w tym wielkim świecie.
Próbowała uwierzyć...
Życie bywało jej przekleństwem, jej koszmarem i udręką,
mimo wszystko, walczyła o szczeście...
Aby stało się świętością, jej nadzieją i wygraną.
Choć czasem brakowało sił.
Ale nikt nie powiedział, że będzie łatwo.
Czas goi rany lecz pozostawia blizny
aby przypominały nam nasze słabości i pomyłki.
Lecz dziś już wie, że nic nie trwa wiecznie,
nikt nie jest ideałem, a życie to nie bajka.
Jednak jest w nim cos lepszego.

I dziś już wie...
W życiu trzeba cieszyć się z drobiazgów, małych rzeczy,
wszystkich tych chwil, które choć tak ulotne i krótkie
daja nam radość z naszych błogosławionych słodkich błędów.

20 lut 2013

Thank You

Thank You for let me be myself,
Thank You for let me try.
For saving me from falling again,
For making my wings fly.
Thank You for every word you said,
Which helped me in gettin' by.
For everything You've ever made
For me to touch the sky.
Thank You for being with me everyday.
For forgivin' all what was bad.
You were only reason for me to stay,
You made me smile if I was sad.
Thank You for catching when I was falling.
For making me laught, for making me smile.
For rescuing when I started drowning.
For noticing every hidden lie.

You tried to fix me from my fears
Like a bandage on my wounds.
You erased my despaired tears.
Taught, I'm the only one, who draws the bounds.
Like a hopeful light in the darkest darkness
You shined in this night, called life.
You were unbroken shield on my chest
Protectin' me from hurting knife.

You were supposed to be my angel,
I was supposed to be your baby...
But now I feel like a stranger.
Will You miss me someday, maybe?

31 sty 2013

Zakurzone

Śnieg pada jak co roku
Znów roztapia się na mojej skórze
I płynie strumieniami po policzkach.

Nie, to nie tak.
To nie są moje łzy.
To niebo płacze ze mną,
Bo moje zamarznięte serce nie potrafi samo się roztopić.
Zapomniane, zakopane.
Przywalone lawiną wyrzutów i oskarżeń.
Tkwi gdzieś tam we mnie.
Niewidzialne, niedostrzegalne.
Bije w takt łkania i szlochu.
Pozostawione samemu sobie.
Zakurzone, spowite pajęczynami.
I już nawet właścicielka chce o nim zapomnieć.

15 sty 2013

Lalka ze szkła

Jestem krucha
Jak lalka ze szkła.
Tańcząca beztrosko na parkiecie pozytywki.
Oddychająca muzyką spod podłogi.

Spódniczka z różowego tiulu.
Filigranowa sylwetka.
Malinowe usta.
Starannie upięty kok
Z diamencikiem błyszczącym wśród pukli włosów.

Robię kolejny piruet
Wiedziona magnesem
Przyczepionym do bladych stóp.

Mam zamknięte oczy.
Bo gdy świat się tak kręci w kółko...
Kiedy ja się tak kręcę w kółko...
Ciężko utrzymać równowagę.
jeszcze bym upadła
I, nie daj Boże, się stłukła!
A przecież nie mogę...
Nie mogę, nie mogę!
Nie mogę zawieść.
Muszę tańczyć.

13 sty 2013

Pokonam siebie

Mówcie, że nie dam rady.
A ja robiąc na złość pokonam siebie.
Mówcie, że człowiek, jak ja jest zbyt słaby -
Którejś nocy zabłysnę, jak te gwiazdy na niebie.

Wiem, że takich jak ja jest wielu.
Wiem, że może swój pogląd na świat jeszcze tysiąc razy zmienię.
Chodź, zatoruj mi drogę i odepchnij od celu.
Pobiegnę pod prąd goniąc marzenie.

8 sty 2013

Toksyczna

Zagłuszając smutek heavy metalem,
Popijając wódką łzy,
Szukam Ciebie gdzieś w oddali,
Lecz ostatnią osobą, którą chcę ujrzeć jesteś Ty.

Kręcę się w dziurawym fotelu,
Pragnąć w świecie zaklepać wygodne miejsce.
Znowu coś odciąga mnie od celu
I nieosiągalne zdaje się być to szczęście.

Wydycham ostatnie wspomnienia.
Wraz z dymem papierosowym unoszą się w górę.
Lecz nie mam już nic do powiedzenia,
Bo wracają i pokrywają moją skórę.

Pozostawiona tutaj sama.
Gdzieś, gdzie Twój zapach się skrył.
Za mną podrapana ściana.
Przede mną przestrzeń zaledwie kilku chwil.

5 sty 2013

A gdy zniknę...

Co zrobisz, gdy zabraknie mnie?
Czy zatrzymasz się,
Zamilkniesz choć na chwilę?
Czy zauważysz, że poddałam się?
Zwrócisz głowę w kierunku,
W którym porwał mnie wiatr?

A gdy zniknę...
Przejmiesz się tym?
Przecież codziennie ginie tak wiele ludzi.
Jak obłoki rozpływają się na niebie.
Czasem tylko pozostawiają po sobie deszcz łez.

Co się zmieni, gdy odejdę?
Wyparuję z tego świata?
I znowu przejdziesz obojętnie
Obok okna
W którym para oczu tak długo czekała
Na spotkanie z drugą parą?

Czy pomyślisz o mnie kiedyś?
Potrącając noga kapsel,
Albo kiedy swiatła zgasną,
Leżąc w łóżku zanim zaśniesz?

Chcę, byś wtedy choć przez chwilę,
Wspominając tamte czasy
Choć na chwilę pożałował,
Że nie jestem blisko ciebie.

23 gru 2012

Puste miejsce

Przyszedłeś w tą noc.
Ciemną i zimną,
Gdy tylko miłość jest w stanie uratować przed zamarznięciem,
A zrozumienie jest tak bardzo potrzebne.
Za tony nadziei
Chciałeś tylko kawałek,
Okruch, ziarno.
Chciałeś tylko trochę wiary.


Ile jeszcze przemierzysz mil?
Ile jeszcze wylejesz łez,
Zanim znajdziesz to, czego szukasz?
Ile jeszcze minie lat,
Zanim lepszy stanie się świat,
Zanim ludzie przygarną Cię w Twoim własnym domu?

Wędrowco między światami!
Zesłany zbawicielu!
Człowieku!
Przytul jeszcze raz!
Bo wyjątkowo zimno dziś na Ziemi.


Dziś, choć już domu nie potrzebujesz;
Choć już w stajence nie płaczesz;
Jesteś w nas.
W tych, którym samotność zagląda do oczu
I przepełniając po brzegi zmęczona duszę.
Spływa po policzkach.
W tych, którzy wędrują w ciemności.
Pukają do okiennic domów rozświetlających noc.
Odchodzą, zostawiając po sobie kilka zamarzniętych łez.
Znikają.



A my czekamy na Ciebie...
Więc po co te kłódki na drzwiach?
Tyle pustych miejsc jest przy stołach
Lecz nie ma ich w naszych sercach.
Nie ma ich w nas.
Oślepieni blaskiem śmiertelnych świateł,
Nie dostrzegamy drogi, którą nam wskazałeś.
Zapominamy o gwieździe, która nigdy nie zgaśnie,
O miłości, która nam dałeś.

Magia świąt

Puk, puk, puk. Puk, puk, puk. To ktoś,
Przedarłszy się przez zimowe zaspy do drzwi twoich puka.
Jakiś nieznajomy gość.
Odrobiny ciepła rodzinnego szuka.

Bo przecież dziś każdy
Jak siostra i brat.
Tak samo równy, tak samo ważny
W dzień, gdy jednoczy się cały świat.

Śnieg nieznośnie na ziemie pruszy,
Obsypuje płatkami wszystko, co napotka.
Mróz na przywitanie ściska za uszy,
Każdego, kogo spotka.

Bo to jest ta chwila,
Gdy wszyscy dziećmi są.
Chociaż szybko mija,
To wielka jest magia świąt.

20 gru 2012

Prawdziwa miłość się nie kończy

Ona tańczyła wśród kropel rosy.
W szalu z tęczy w sukience z mgły.
On chodził ciągle po łące bosy,
Ocierając kwiatom kryształowe łzy.

Ona pragnęła ścigać się z wiatrem.
Łapała palcami puszyste dmuchawce.
On unosząc głowę oddychał światłem.
Puszczał do słońca prymitywne latawce.

Ona beztroska jak podmuch wiosny.
On wciąż w zadumie jak zachód lata.
Każdy dzień był wieczny, radosny.
Żadne nie wychodziło ze swojego świata.

I każde w swoich błądziło snach.
Na skraju świadomości zmysłów.
Zatraceni w swoich urojeniach, swoich grach.
Nie używali słów do pisania listów.

Aż tu nagle razu pewnego
Słońce w środku dnia zaszło.
Zgubiło światło promienia ognistego.
Zastygając, zamarzając powoli zgasło.

Niebo spowite granatowymi chmurami
Strzelało gęsto ostrzem błyskawicy.
Ziemia pękła pod Jej stopami.
Zawisła na raju i piekła granicy.

On ponad te chmury
Chciał wzlecieć jak ptak.
Wysoko do góry.
Odnaleźć dawny świat.

I odnalazł Ją gdy nie miała już sił.
Wiedział, że jeszcze żyła.
Dzwon życia wciąż w sercu jej bił.
Wyciągnął rękę zanim w otchłań się stoczyła.

I stanęli obok siebie,
Spojrzeli sobie w oczy.
Jak dwie gwiazdy na pustym niebie.
Dwa serca, których nic nie rozłączy.

On na skrzydłach wolności,
Ona przy nim jak cień.
Złączeni pocałunkiem miłości
W ostatni życia dzień.

Nagle, tuż nad nimi
Niebo zesłało błyskawicę
By zmazała ostatnią radość chwili.
Pogrzebała ocalone życie.

Więc umierali, otuleni ostatnim oddechem.
Wiedzieli, że śmierć ich nie rozłączy.
Przywitali ją z uśmiechem.
Bo prawdziwa miłość się nie kończy.

11 gru 2012

Przegrana

Widzę jak znowu płaczesz
Krwawiąc bólem z otchłani serca.
Chcesz wykrzyczeć światu prosto w twarz
Wszystko, co tak bardzo rani
Lecz zanim padną pierwsze słowa
Zdajesz sobie sprawę z tego, że nikt Cię nie słucha.

Ledwie otworzysz oczy
Wiesz już, że dzień będzie stracony.
Zawsze coś psujesz.

Ty.
Potwór w lustrze,
Potwór w duszy.
Cała Ty.
Potwór na świecie.
Potwór wśród ludzi.
Tylko Ty.Chcesz schować się przed światem.

Ty.
Przegrana dusza.
przegrane życie.
Cała Ty.
Przegrana przyszłość,
Przegrana przeszłość.
Tylko Ty
I demony dręczące Twoją duszę.

Widzę jak znowu cierpisz.
Nie potrafisz się odnaleźć
Wśród ludzi z kamienia
Jako najwątlejszy, niepotrzebny twór świata.

Nie potrafisz przejść obojętnie.
nie potrafisz sobie wybaczyć.
Żyjesz połykanymi łzami.
Już się nimi nie dławiąc, nie krztusząc.

Nie potrafisz od tego uciec.
Nie potrafisz tego zrozumieć.
Zgubiłaś nadzieję tam, gdzie umiera sen.
Więc błądzisz na jego granicy pod osłoną nocy,
Gdy choć na chwilę serce odzyskuje oddech.

9 gru 2012

Bo jesteś tu

Chodź!
Przebij wreszcie ten przezroczysty mur dzielący nas
O który codziennie obijam się.

Chodź!
Nie proś o słowa.
Te uciekają gdzies niedosięgalne.
I choć gonię je,
Próbuję uchwycic chociarz jedno
Chwytam łapczywie powietrze
Krztusząc się nim i powoli gubiąc we własnych myślach.
Kręcę się w miejscu
Zamieniając w chaos wszystko dookoła.
Bo jesteś tu.
Z każdym Twoim krokiem trace kontrolę
I tylko resztkami rozumu zdaję sobie sprawę,
Że znów się nie udało.
Lecz zostań!
Spróbuj sam zgadnąć i uchwycic to uczucie.
Za mało dojrzałe,
By nazwac je zakochaniem.
Chodź!
Może warto je nauczyć mówić "kocham",

by później nazwac je miłością.

5 gru 2012

Gdzieś tam

Wiem, że jesteś gdzieś tam.
Gdzie dzika róża kwitnie przez cały rok.
Gdzie mewy śpiewają o poranku,
Tłukąc się nad taflą wody.
Gdzie malachitowe fale morza rozbijają sie o brzeg,
Delikatnie liżąc stopy plaży,
Przynosząc wspomnienia
Jak miliardy muszelek,
Kamieni porozrzucanych gdzieś niedbale,
Bezwładnie wyrzuconych na piasek.
I zabiera je
Egoistycznym muśnięciem odpływu.

A ja jestem tu.
Czasami odbijając głuche echo,
Czasami ocierając sie o szorstki klif.
Sama.
Wędruję bezkresnym rajem tej ziemi.
Tu,
Gdzie czas płynie,
Gdzie znalazłam wszystko.
Oprócz Ciebie.

1 gru 2012

Together

Stay.
What do you see?
Who do you want to be?

God gave me light.
I tried to make my eyes to open
And keep away from fight.
Getting by was too easy to do.
I needed something else.

I don't know what I did wrong.
Why stormy clouds destroy my heaven?
I try to stay strong
And be myself everyday.

If only I could overcome the dark in your heart
I would show you how to smile.
Light would reach every part
If you just opened your mind.

So take my hand
And go straight this way
Toward to sunrise.
There's nothing to pretend.
Together we can make this world better a bit.

28 lis 2012

Ikar

Zdawało mi się, że widziałam anioła
Tańczącego gdzieś na środku morza.
Porozrzucał śnieżnobiałe piórka dookoła.
Zniknął gdzieś w przestworzach.
A może  to był duch Ikara ze skrzydłami?
Spadł z nieba i teraz wędruje między światami.
I nic już mu nie potrzeba.
A może po prostu mi się zdawało?
Może to tylko kolejna ludokształtna chmura.
Dziwadło przyszło, zasłoniło słońce, poszło.
Ale skąd się wzięły te białe pióra?

26 lis 2012

Maska

W ciemnej źrenicy kryje się
Ta łza, co chciałaby być kroplą deszczu.
Przejżysta, niewinna, błyszcząca.
Zrodzona przez smutek,
Trzymana w niewoli pod powieką.
Chce zachłysnąć się mroźnym powietrzem.
Uwolnić prawdę więzioną tak długo.

W nieposłusznym gardle zagubił się
Ten krzyk, co miał przerwać głuchą ciszę.
Niepewny, ale srogi.
Słaby, ale przenikliwy.
Chciał rozerwać tą mgłę między nami,
Zwrócić Twoją uwagę.
Ale został stłumiony w środku swojej walki.

Potykam się, błądzę w labiryncie swoich uczuć.
Mylę scenariusz roli w której mam grać.
Tak ciężko być sobą.
Łatwiej po prostu zakładać gipsową maskę
Bez zmaterializowanych uczuć, ale codziennie inną.
I dumnie się w niej prezentować, jako najpiękniejsze stworzenie.
Podczas gdy nikt nie wie,
Co tak naprawdę dzieje się za welonem z kłamstw.

11 lis 2012

O wolność

A gdy wystrzeliły armaty,
Oni ruszyli przed siebie.
I błyszczały im bagnety.
I świeciły bomby jak gwiazdy na niebie.

Ruszyli na wroga,
Na jego ostrza, na jego kolce.
Poddani woli Boga,
By oddać swoje życie Polsce.

Wśród kurzu i pyłów,
Pocisków i grzmotów
I ognia karabinów
Każdy zginąć był gotów.

Ruszyli do bitwy,
Bo taka rola Polaków.
Zginąć pod ostrzem brzytwy.
Zasiać pole czerwonych maków.

Przyprószyć prochem, podlać krwią
I bronić do ostatka sił.
A potem pokropić patrioty łzą
Tą ziemię, o którą Polak się bił.

Dziś flaga jako symbol wywalczonej wolności
Powiewa przy ich grobie biało - czerwona.
Biel ich ofiary i niewinności
Poległych za ojczyznę krwią poplamiona.

27 paź 2012

Lista życzeń

Świeć dla mnie.
Jak księżyc w noc bez gwiazd.
Chodź dla mnie
Jak zegarek spowalniający czas.
Graj dla mnie
Jak pianino, gitara, cała orkiestra.
Pisz dla mnie
Jak Mickiewicz, Kochanowski i reszta.

Bądź przy mnie
Gdy otwieram oczy.
Pilnuj mnie.
Każdego dnia, każdej nocy.

Rozśmieszaj mnie
Gdy przypomną się gorsze dni.
Przytulaj mnie,
Nucąc stare kołysanki.

Kochaj mnie.
O to właśnie proszę.
Kochaj mnie,
A wszystko inne zniosę.

17 paź 2012

Dziewczyna z porcelany

- Czy ty go kochasz?
Tak, to było pytanie.
Przecież widzę, jak często szlochasz!
Nie odpowiesz mi na nie?

- Tak, kocham. I dlatego płaczę.
Tak, kocham. I co mam z tego?
Ja dla niego nic nie znaczę,
Nie roztopię serca jego.

- Skoro serce ma jak z lodu,
Duszę kutą ma w kamieniu,
Czemu lgniesz do jego chłodu,
By poddawać się cierpieniu?

Czemu chowasz się przed światem
Za woalem swoich włosów?
Żal i smutek twoim bratem
Nie zatępi ostrza ciosów.

Czemu w środku każdej nocy,
Budzisz się ze snu wyrwana,
Łzami topiąc srebrne oczy
Patrzysz w księżyc aż do rana?

Powiedz, czemu wciąż uciekasz
Przed spojrzeniami innych serc?
Czemu wciąż na niego czekasz,
W miejscu zatrzymując się?

- Kiedyś innym był człowiekiem.
Widzę dni te jak przez mgłę.
Każdy dzień był dla mnie wiekiem
Odkąd on opuścił mnie.

Kiedyś byliśmy nierozłączni,
Od dzieciństwa po ten dzień,
Który tamto życie skończył.
Czy to może tylko sen?

***

Przyjaźń wielki losu dar,
Taki co wypełnia serce.
Z czasem jednak taki żar
Może zrodzić i coś więcej.

***

- Ja kochałam go nad życie,
ukrywając na dnie serca.
Dzisiaj już nie umiem kryć się,
Wciąż szukając swego miejsca.

Ciągle pamiętam me wyznanie,
Wśród mgły niedzielnego ranka.
Nie sądziłam, że tak się stanie.
Czar prysł jak mydlana bańka.

On odszedł gdzieś daleko.
Uciekł. Nic nie odpowiedział.
Słoną łzę pod powieką
Zdusiłam. Nikt o niej nie wiedział.

Nie miałam nic na swą obronę.
Założyłam maskę jak z kamienia.
Każdy poszedł w swoją stronę,
Bo czas kierunki życia zmienia.

Dziś tłumione wtedy krople
Wypływają jak strumienie.
Włosy tęsknotą przemokłe
Chronią mnie przed jego spojrzeniem.

Mówią ludzie "Dosyć tego!
Przestań oczy wypłakiwać.
Tyś ofiarą serca twego.
Jemu trzeba się sprzeciwiać.

Przeszłość zostaw hen daleko.
Po co rany rozdrapywać?
Życie jest płynącą rzeką,
Nie wolno się zatrzymywać.

To co było już nie wróci.
Jego zdania też nie zmienisz.

Pozwól chociaż swojej duszy
W końcu wyjść ze świata cieni".

Memu losu i mej doli
Nic już dzisiaj nie pomoże.
Ja go kocham mimo woli.
Zakochałam się w potworze.

***

- Wstań dziewczyno z porcelany!
Ból i rozpacz nic nie zmienia.
Jeśli chcesz wygoić rany,
Zakop w ziemi swe wspomnienia.

Uśmiechając się do ludzi,
Otwórz dzisiaj się na świat.
Niech nadzieja się obudzi,
Każdy człowiek jest jej wart.




11 paź 2012

Porządek świata

Spośród czarnych chmur wypatrujesz tęczy.
Toniesz w wypływających z ust innych stekach bzdur.
Zaprzeczasz sam sobie, że to cię nie męczy.
Układasz w głowie idealnego świata twór.

Ile żyć,
Tyle sposobów na życie, a nawet i więcej.
I co tu kryć,
Często złe drogi wybieramy, a każdy kolejny krok podjąc coraz ciężej.

Ile perspektyw patrzenia,
Tyle punktów widzenia.
I choć mamy marzenia,
Zapominamy sens ich spełnienia.

Mylimy się, błądzimy, cofamy
W pragnieniu szczęścia zbyt uporczliwi.
Często przy tym bezsilnie upadamy.
A przecież chcemy tylko być szczęśliwi.

I tak już uporządkowany jest ten świat.
Według dziwnych, ludzkich zasad.
Więcej mitów jest niż prawd
W naszych chorych, sztucznych czasach.

Zostało tylko proste serce
Zagłuszenie warkotem silników.
Chce aby w życiu nie potrzeba było więcej.
Abyśmy zdjęli miano niewolników.

30 wrz 2012

Głos serca

Nie potrzebuję nikogo,
By mówił, co mam robić.
Nie jestem marionetką,
Żebyś mną sterował.
Zerwę nawet najgrubsze sznury,
Gdy tylko błysną reflektory sceny.

Nie potrzebuję nikogo,
By dyktował, co mam pisać.
Mam białą kartkę i pióro.
Mam oczy szeroko otwarte.
Prędzej zabraknie mi tuszu,
Niż pomysłu na wiersze.

Nie potrzebuję nikogo,
By wiedzieć, co mam mówić.
Pewnego dnia wyjdę na ulice
I wykrzyczę na głos
Wszystko, co na dnie serca tkwi.
Zatopione przez czas.
Mieszające sie z krwią.

Nie potrzebuję nikogo,
By mówił, w którą strone spoglądać mam.
Patrzę na świat przez swój obiektyw,
Chwytając najpiękniejsze chwile.
I różowe, przeciwsłoneczne okulary
Pesymistycznej optymistki.

Nie potrzebuję nikogo,
By wskazywał mi w którą stronę mam iść.
Pobiegnę autostradą marzeń.
Nie potrzebuję nikogo,
Jako głosu w mojej głowie.
Zrobię tak, jak serce każe.

19 wrz 2012

Pod pociąg

Wszystko obce.
I ten wiatr,
Pod którym uginaja się liście płaczącej wierzby.

Wszystko okrutne.
I ta rzeka,
Porywająca szczątki radości.

Wszystko smutne.
I ten płomień,
Którego już nie czuć, nie widać.

Wszystko zimne.
I ta ziemia,
Na której już nic nie ma swojego miejsca.

Byłaś tam,
I widziałąś jak cierpi.
Zastygła w miejscu schowałaś twarz w dłoniach.
A jednak nadal widziałaś go
Oczami serca i duszy.

Byłaś tam
I patrzyłaś jak leży sam na trawie.
Bez sił,
Z każdą sekundą opuszczała go nadzieja.
Wyparowywało życie,
Serce topiło się we łzach.

Byłaś tam,
Czułaś jak chce się uwolnic.
Nie wiedział dokąd pójść.
Nic nie zrobiłaś.

Dziś pod pociąg rzucił
Wszystkie łańcuchy trzymające go tu.
I udał się w ostatnią, najkrótszą podróż.
By obejżeć niebo z innej perspektywy.

A ty?
Spóźniona na pożegnanie
Przybiegłaś zdyszana chwile
Za późno,
Po czasie.
Na do widzenia dostałaś tylko ucisk zimnej, wiotkiej dłoni.
Blady uśmiech zdrętwiałych warg.
Martwe spojrzenie oczu, co nigdy nie zgasna
Wpatrzone w niebo
W poszukiwaniu miłości.